C. K. W.
Autor: Gałczyński
Smutno, ponuro, deszcz pada
sączy się woda z komina,
idzie powolna zagłada
włosy rzednieją i mina.
Kiedyś – to było się dzieckiem
a dzisiaj – prawie że w trumnie;
wśród mdlących izb na Wareckiej
schniemy, giniemy, jak mumie.
Zbladły czerwone sztandary,
we mgle poginęły dolary;
gorzej i gorzej jest Boskim
grzybom na placu Grzybowskim.
Wszystko już, wszystko w łeb wzięło,
z projektów i marzeń – nici.
Zostało smutne muzeum
półnarodowych tradycji.
Więc darmo pchać się na giełdę
społecznych kombinacyjek:
Nie pomoże i Vandervelde
ni inny belgijski stryjek.
Więc próżno wołać poecie.
na próżno budzić was lirą.
I tak się zmumifikujecie:
Irzykowski, Słobodnik, Szapiro.
Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
że według tajnego rozkazu:
Kto nie wstąpił za życia do Bebe,
ten po śmierci nie trafi ni razu.
Zerknij też na te wiersze:
fajny wierszyk.
super wierszyk
wierszyk ?wiersz raczej Pzdr. Poc.
wierszyk ?wiersz raczej Pzdr. Poc.
Ostatnia zwrotka… Gałczyński chyba czytał “Dziady” Mickiewicza ;P
“Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
Że według Bożego rozkazu:
Kto nie dotknął ziemi ni razu,
Ten nigdy nie może być w niebie.”
chcialbym wiedziec, czy ten wiersz jest na poziomie licealnym. z gory dziekuje
jak na mnie to za długi
:(