C. K. W.

Autor: Gałczyński

Smutno, ponuro, deszcz pada
sączy się woda z komina,
idzie powolna zagłada
włosy rzednieją i mina.

Kiedyś – to było się dzieckiem
a dzisiaj – prawie że w trumnie;
wśród mdlących izb na Wareckiej
schniemy, giniemy, jak mumie.

Zbladły czerwone sztandary,
we mgle poginęły dolary;
gorzej i gorzej jest Boskim
grzybom na placu Grzybowskim.

Wszystko już, wszystko w łeb wzięło,
z projektów i marzeń – nici.
Zostało smutne muzeum
półnarodowych tradycji.

Więc darmo pchać się na giełdę
społecznych kombinacyjek:
Nie pomoże i Vandervelde
ni inny belgijski stryjek.

Więc próżno wołać poecie.
na próżno budzić was lirą.
I tak się zmumifikujecie:
Irzykowski, Słobodnik, Szapiro.

Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
że według tajnego rozkazu:
Kto nie wstąpił za życia do Bebe,
ten po śmierci nie trafi ni razu.

Zerknij też na te wiersze:

  1. Brudas
  2. Grzeczność
  3. Niedźwiedzie
  4. Zabite drzewo
  5. Panie! jeżeli zamkniesz słuch narodu

7 komentarzy do wiersza “C. K. W.”

  1. aga napisał(a):

    fajny wierszyk.

  2. Mia_44 napisał(a):

    super wierszyk :)

  3. ~BattleS~ napisał(a):

    wierszyk ?wiersz raczej Pzdr. Poc.

  4. wicek napisał(a):

    wierszyk ?wiersz raczej Pzdr. Poc.

  5. Żaba napisał(a):

    Ostatnia zwrotka… Gałczyński chyba czytał “Dziady” Mickiewicza ;P

    “Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
    Że według Bożego rozkazu:
    Kto nie dotknął ziemi ni razu,
    Ten nigdy nie może być w niebie.”

  6. hmmmm napisał(a):

    chcialbym wiedziec, czy ten wiersz jest na poziomie licealnym. z gory dziekuje

  7. co cie to napisał(a):

    jak na mnie to za długi :) :(

Zostaw komentarz

Google
Sieć www.dobrze.pisz.pl