Serwus Madonna

Autor: Gałczyński

Niechaj tam inni księgi piszą. Nawet
niechaj im sława dźwięczy jak wieża studzwonna,
ja ksiąg pisać nie umiem, a nie dbam o sławę -
serwus, madonna.

Przecie nie dla mnie spokój ksiąg lśniących wysoko
i wiosna też nie dla mnie, słońce i ruń wonna,
tylko noc, noc deszczowa i wiatr, i alkohol -
serwus, madonna.

Byli inni przede mną. Przyjdą inni po mnie,
albowiem życie wiekuiste, a śmierć płonna.
Wszystko jak sen wariata śniony nieprzytomnie -
serwus, madonna.

To ty jesteś, przybrana w złociste kaczeńce,
kwiaty mego dzieciństwa, ty cicha wonna -
że rosa brud obmyje z rąk, splatam ci wieńce -
serwus, madonna.

Nie gardź wiankiem poety, łotra i łobuza;
znają mnie redaktorzy, zna policja konna,
a tyś matka moja, kochanka i muza -
serwus, madonna.

Zerknij też na te wiersze:

  1. Nim słońce wejdzie, rosa wyźre oczy!
  2. Madonna
  3. List z jesieni
  4. Dom
  5. Ostatni z mego pokolenia…

4 komentarzy do wiersza “Serwus Madonna”

  1. kiki napisał(a):

    ślicznie, naprawdę pięknie, aż chce się żyć, oddychać i pisać komentarze, ach, och, ech…

  2. zoltakaczucha napisał(a):

    Widać, że dla Gałczyńskiego poezja była jak “matka, kochanka i muza…” O wielki poeto!

  3. tomek napisał(a):

    dzięki Ci za ten wiersz – długo szukałem

  4. petitefleur napisał(a):

    “ty cicha wonna -
    że rosa brud obmyje z rąk, splatam ci wieńce”
    ””””””””””””””””””””””
    – piekny wiersz -

Zostaw komentarz

Google
Sieć www.dobrze.pisz.pl