Ballada o starych kawalerach

Autor: Herbert

Golą się brzytwą. Potem długo szukają spinki pod komodę.
Starannie więc krawat i uśmiechają się do lustra. Bo teraz to jest
łagodny jedwab, a wtedy za pierwszej miłości był sznur. No cóż,
wszystko mija. Przeżyło się to i owo. Wystygł człowiek.
Szelki wiszą z tylu. Gdyby były dzieci, biegałyby za tymi szelkami.
- “Rachelo, kiedy Pan…” – to zawsze przy nakładaniu kamizelki.
Nieodzowne.

Zerknij też na te wiersze:

  1. Evviva la poesia
  2. Takiego ludów w sobie przerażenia
  3. Po latach
  4. Piekło
  5. Białoksięstwo

Zostaw komentarz

Google
Sieć www.dobrze.pisz.pl