Piekło

Autor: Herbert

Licząc od góry: komin, anteny, blaszany, pogięty dach. Przez okrągłe
okno widać zaplątaną w sznury dziewczynę, która księżyc zapomniał
wciągnąć do siebie i zostawił na pastwę plotkarek i pająków. Niżej kobieta
czyta list, chłodzi twarz pudrem i znów czyta. Na pierwszym piętrze młody
człowiek chodzi tam i z powrotem i myśli: jak ja wyjdę na ulicę z tymi
pogryzionymi wargami i w rozlatujących się butach? W kawiarni na dole
pusto, bo to rano.
Tylko jedna para w kącie. Trzymają się za ręce. On mówi: “Będziemy
zawsze razem. Proszę pana czarną i oranżadę.” Kelner idzie szybko za
kotarę i tam dopiero wybucha śmiechem.

Zerknij też na te wiersze:

  1. Poranek lipcowy
  2. Hermes, pies i gwiazda
  3. Najbanalniejszy wiersz
  4. Wit Stwosz: Uśnięcie NMP
  5. Próba rozwiązania mitologii

Zostaw komentarz

Google
Sieć www.dobrze.pisz.pl