Pożegnanie września

Autor: Herbert

Dnie były amarantowe
błyszczące jak lanca ułańska

śpiewano w megafonach
anachroniczną piosenkę
o Polakach i bagnetach

tenor ciął jak szpicrutą
i pokażdej zwrotce
ogłaszano listę żywych torped

które notabene
przez sześć lat wojny
szmuglowały słoninę
żałosne niewypały

wódz podnosił brwi
jak buławę
skandował: ani guzika

śmiały się guziki:

nie damy nie damy chłopców
płasko przyszytych do wrzosowisk

Zerknij też na te wiersze:

  1. Guziki
  2. Prolog
  3. Śmierć pułkownika
  4. Trzy strofki
  5. Przepis na powieść warszawską

Zostaw komentarz

Google
Sieć www.dobrze.pisz.pl