Ryby

Autor: Herbert

Nie można wyobrazić sobie snu ryb. Nawet w najciemniejszym
kącie stawu, wśród trzcin, ich spoczynek jest czuwaniem:
wiecznie ta sama pozycja i absolutna niemożność powiedzenia
o nich: złożyły głowę.
Takie ich Izy są jak krzyk w pustce – niepoliczone. Ryby nie
mogą gestykulować swojej rozpaczy. To usprawiedliwia tępy nóż,
który skacze po grzbiecie zdzierając cekiny łusek.

Zerknij też na te wiersze:

  1. Romanza
  2. Opuszczony
  3. Ja kocham ciebie!
  4. Czułość
  5. U wrót doliny

Zostaw komentarz

Google
Sieć www.dobrze.pisz.pl