Do D…

Autor: Krasiński

W starożytnym, tym kościele,
U stóp smętnych tych ołtarzy,
Ach! pamiętam, o Aniele!
Tyś klęczała z łzą na twarzy!

I w tym domku wiejskim, małym,
Kiedy nocna cisza była^
Tyś, konając, sercem całym
Gorzko tafcże się skarżyła!

I tam, później, na wyżynach
Uwieńczonych ruinami,
Ty, siadając na ruinach,
Hymn śpiewała – westchnieniami!

Dziś, na brzegu mórz bez końca,
Gdzie świalt w wiecznym kwitnie maiju,
Tobie jednej nie ma słońca!
Ty samotna w wiosen raju!

Nad twą duszą jest potęga
Niewidzialna – która truje!
W przeszłość – w przyszłość po jad sięga,
Teraźniejszość jadem psuje!

W każdym miejscu, w każdej dobie,
Pośród krzyżów świętych święty,
Nad twym sercem – jałk na grobie – -
Krzyż nieszczęścia, ach! zatknięty!

Boś z niebieskich gwiazd zesłana!
Więc na ziemi, gdzie. Aniele,
Nie świat Boga – lecz Szatana,
Łzy masz tylko, łzy w podzielę!

Jeśli kochasz, nieszczęśliwa
Wiecznie będziesz – bo kochanie
Wszyistkite związki z ludźmi zrywa,
Bólem tylko płaci za nie!

Ale jeśli kochasz święcie,
Choć ci serce w proch się skruszy -
Ty uczujcsz – wnietoofwzięcie -
W każdym bólu twojej duszy!

I ja także już znękany -
Świat ten u mnie w ponieiwierce,
Odkąd hańbą wziąłem w serce!
I wróg okuł mnie w kajdany!

Gdzie niewola – tam w rozpaczy
Człowiek żyje na swej niwie,
Ciąg dni krótkich buntom znaczy
I umiera nieszczęśliwie!

Mnie się marzy – wśród wspomnienia
Snów podziemskich, że gdzieś w niebie,
Wśród mar błędnych przedstworzenia,
Jam cię widział, jam znał ciebie!

Mnie się marzy – żeś w koronie
Z meteorów tam siedziała,
W sukni srebrnej na chmur tronie,
I żeś harfę w ręku miała. -

Mnie się marzy – że księżyce
Pod twą stopą się tam lśniły
I że wszystkie amielice
Nie tak piękne jato ty były!

Mnie sie marzy – żeś twym śpiewem
Gwiazdy w biegu wstrzymywała
I, umilkłszy, znów zalewem
W noc błękitną je rzucała!

Mnie się marzy – że w tym niebie
Tyś mnie zwała: bratem, droga!
Dziś powracał brat do ciebie -
Znów cię woła w imię Boga!

Daj mi rękę, pójdziem razem
W puszcze wielkie, precz od ludzi,
Gdzie nas jednym śmierci głazem
Bóg przywali – nikt nie zbudzi!

Chyba słowik siądzie wiosną
I konwalie tam porosną,
Chyba w nocy, jak gromnica,
Grób omignie błylskawica!

I znów potem cicho będzie
Nam obojgu – ponad czołem!
Kwiaty – błękit – wieczność wszędzie
Nad człowiekiem i – Aniołem!

Zerknij też na te wiersze:

  1. Przeciw fanatyzmowi
  2. Pieśń poranna (Kiedy ranne wstają zorze)
  3. Duma Lukierdy czyli Luidgardy
  4. Żale Sarmaty nad grobem Zygmunta Augusta
  5. Pieśń przyjacielska przy kielichu

Zostaw komentarz

Google
Sieć www.dobrze.pisz.pl