Gdy się przeszłość w duszę wnęci…

Autor: Krasiński

Gdy się przeszłość w duszę wnęci,
Lśni anielskim w niej obliczem;
W porównaniu z snem pamięci
I nadziei sen jest niczem.

Czy zasypiasz czasem, zdjęta
Magnetyczną wspomnień siłą,
I rozrywasz, czasu pęta
Koło tego, co już było,
Aż ci stanie przed oczyma
Widmo tego, czego nie ma?

Czy ty czujesz, jak powoli
Swiat zamglony przypomnienia
W tobie budzi się z niewoli?
Jak, z chmur – mroków – z zaćmień – z cienia
Otrząsając się pomału,
Wreszcie w duchu twym się zmienia
Na miesięczny świat z kryształu?

Czy w nim widzisz, jak po ziemi,
Splótłszy serca – myśli – dłonie,
Chodzim ścieżki samotnemi
Po odludnej świata stronie?
Lub, gdy przyjdzie mus rozdziału,
Jak wśród świata schmiem pomału,
Jak w nas mowa obcych ludzi
Serce boli – umysł nudzi?

Jak serc naszych całość żywa,
Co w jednego przeszła ducha,
Znów na dwoje się rozrywa
I tak ranna – krwią z ran bucha?
Jak w tęsknocie – jak w żałobie
Nazad dążym więc ku tobie?

Bo, jak gwiazdy, rozłączeni,
My szukamy się w przestrzeni
I na naszym dusznym niebie
Wiecznie cięźym my doi siebie -
Aż spotkamy się znów razem
Gdzieś nad rzymskich ruin głazem
Lub na gockiej gdzie wieżycy,
Na cmentarzu lub w kaplicy -
Lub w pustyni, w górach, skałach -
Lub na morza grzmiących wałach -
Lub na cichym gdzie jeziorze,
I obwiążą nas błękity,
Zamkną w wieniec opok sączyły
O jesiennych tęsknot porze.

Złotym wspomnień my łańcuchem
Powiązani razem z sobą -
I nam przeszłość nie żałobą,
Ale wiecznie żywym duchom.

I ten żywy duch się nieraz,
Gdym bez ciebie, sam wśród ludzi.
Jak stróż anioł we mnie budzi
Ot, w tej chwili – ot, patrz teraz:
Złożył skrzydła mi na duszę
I w niej tęczę skrzydeł kręci!
Patrz, zapadam w sen pamięci
I już przez sen mówić muszę!…

Czy ty widzisz? – gdzieś na skale
W dzień toneczny stoim sami -
Czy ty widzisz, jak pod nami
Śpią w przepaści jezior fale?

Stoim, milczym i oczyma
Przebiegamy wód kryształy.
Skazy jednej na nich nie ma,
Snem z błękitu krąg ten cały,
A gdzie kończy się zatoka,
Naprzeciwko – siwe skały,
Wyżej – niebios toń głęboka,
Ten sam szafir, co na dole,
Równa cisza – i bez chmury,
W niej się tylko czernią góry,
Bo rozbita na gór czole.

Czy pamiętasz? My patrzyli,
Aż od razu, w jednej chwili
Coś błękitów krąg zacieni -
Inne światło już w przestrzeni
I już inne jezior lice;
Wiatr wpadł skądeś w okolicę
I, jak upiór, po niej goni.
My już widzim z szczytu skały
Na pryśniętej jezior toni,
Jak fal bruady poczerniały,
Jak je powiew wiatru goini.
Lecz tam źaden szum nie wzlata,
Wiatr ten dziwnym milczkiem wieje,
Ruch i ciemność w swiat ten sieje,
A nie mówi nic do świata.

Czy pamiętasz? – My spojrzeli:
Aż tu z głębi jezior nagle
Wstają wtdma jakieś w bieli!
Patrzaj! Widzisz? – W oka mgnieniu
Ot, tam wielkie – wielkie żagle
Z wód podniosły się w milczeniu
I, w łabędzich skrzydeł pychę
Rozpostarte – rozskrzydlone,
Szły nad wodą – jak sen ciche -
Wszystkie razem w naszą stronę!

Czy pamiętasz, jak z oddali
Coraz śnieżniej i wspanialej,
Znacząc fale bladym torem,
Po wierzchołkach fal stąpały,
Chrystusowych stąpań wzorem?
O, pamiętaj! – Promień chwały
Kwitł w olbrzymiej ich urodzie,
A w ich ruchach kwiitł wdzięk cudu,
Gdy tak wiotko – tak bez trudu
Po tej się ślizgały wodzie,
Niby zmarłych orszak biały
W nadpowietrznym już pochodzie,
Niby dusze wracające
Tych, co niegdyś nas kochali,
Jak nowiny dobrej gońce.

Patrz, po szklannej jezior fali
Do nas znowu przyszły w gości,
Znowu do mas – z stron wieczności!
Ot, nas porwą w gwiazd bezmiary,
W inną przestrzeń – w inne dole,
W łzy przejrzystsze, w lżejsze bole,
W szersze myśli, w świeższe wiary!
Czy pamiętasz, jak w tej chwili
My sie bosko roztkliwili?
Na pół w grobie – na pół w raju,
My już byli w zmarłych kraju.
Magnetycznych widzeń siła
Dusze nasze pochwyciła.
W oczach naszych – łzy zachwytu,
W sercach naszych – raj błękitu,
I w tej chwili nam się zdało,
Że te żagle już westchnieniem
Nas wołają, tam, pod skałą
Szemrzą do nas wiatru tchnieniem,
Byśmy poszli precz z tej ziemi,
Gdzieś do Boga, razem z niemi.

Lecz wiatr powiał – wszystkie społem,
Wszystkie, wszystkie przepłynęły
Tak jak anioł za aniołem -
I gdzieś znikły – nas nie wzięły!

I ten nawet, ten maleńki,
Taki cudny źagieleczek,
Co nad wodą srebrniuteńki
Stał jak z pary aniołeczek,
I on także – choć ty cała
Się ku niemu przychylała,
I on także znikł w błękicie,
Jak duch mniejszy – jak duch-dziecię,
Jak córeczki dusza święta,
Ukazana, chwilę tobie,
Byś wiedziała, że nie w grabie,
Ze na powrót wniebowzięta’
O, pamiętaj! My po fali
Wzrok za nimi tęskno słali,
Długo jeszcze, patrząc, stali;
Ale oiie, wiatrem rwane,
Coraz bardziej nieznaczniały,
W widnokręgu roztapiane,
Jak mgły mdleją, omdlewały.
Wszystkie białym itam przewoidem
Weszły w niebo – z nieba rodem!

O, pamiętaj, jak natchnieni
W nieśmiertelne po nich żale,
W barwach zmierzchu, pośród cieni
My płakali na tej skale!

Zerknij też na te wiersze:

  1. Do mojej przyszłej
  2. Do skowronka
  3. Duma
  4. Pożegnanie z Lindorą w górach
  5. Rozstanie się Medona

Zostaw komentarz

Google
Sieć www.dobrze.pisz.pl