Grzeczność

Autor: Norwid

I
Znalazłem się był raz w wielkim chrześcijan natłoku,
Gdzie jest biuro lasek, płaszczów i marek;
- Każdy za swój chwytał zégarek,
Nie ufając… bliźniej ręce i oku!

II
Jeden tylko Mąż zwrócił moją uwagę -
Z przezornością albowiem szczególnieszą
Łączył wdzięk i względność, i powagę
W niczym od chrześcijańskiej nie zimniejszą -

III
“Któż jest? – pytam – tyle uprzejmy dla gości,
Śród podejrzewających się bliźnich owych? -”
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
(Był to strażnik figur-woskowych
Z pobliskiego muzeum-ciekawości!…)

Zerknij też na te wiersze:

  1. Do Justyny. Tęskność na wiosnę
  2. Mazurek

Zostaw komentarz

Google
Sieć www.dobrze.pisz.pl