Narody lecz

Autor: Słowacki

Narody [?] lecz [?],
Coś widział miecz
Na niebie ciemnym świecący,

Bo pierwej [?] ja -
Jak Furia zła,
Przyjdę jak płomień gorący.

Wezmę wichrzyce
I na stolicę
Wpadnę i dachy pozrywam;

W rzeki się rzucę,
W krew je obrócę,
W domy zlęknione powpływam.

Przez nocne cienie
Tak jak płomienie
Pójdę – a wam wzroki wypalę.

Przez błyskawice
Mocarze chwycę,
Nagie postawię na skale.

Przepuść jeszcze ludowi,
On sędzie postanowi
I proroki swe boskie wybierze,

Oto leżą jak snopki
Błękitne twoje chłopki
I baranków duchowi pasterze.

Przez błękitne niebiosy
Rozwiń słoneczne włosy
Nie trwoż biednych – patrz – jacy znędzniali;

Tysiąc lat w gwiazdę twoją
Idą – a w miejscu stoją,
A tak depcą – jak gdyby po fali.

A jakiż to lud,
Który braci swych trud
Jak przepomniał – że nie pomógł żadnemu?

Jeżeli mieczem władnie
A stoi, to upadnie
I blaskowi się pokłoni złotemu.

Obnażę jego wstyd,
Spod sztandarów i kit
Oberwanych – twarze jego zawstydzę;

Bo on sam sobie płacił,
Z chwał się swoich zbogacił,
Kwiat swój wydał na ludu łodydze.

Duchu! na mały czas,
Proszę, pozostaw nas,
Pozwól dożyć – spokojnie starości.

Właśnieśmy jak anieli
Wytrzeźwieli, dojrzeli
Krajów naszych cudownej piękności.

Promień nowej oświaty
Na tureckie makaty
W nasze ciemne wierzył alkowy,

Od stepu przyszły szumy
Wiatrów – smętki – i dumy,
A od Litwy szum drugi sosnowy.

Ziemi powonna siła
Oto nas upowiła
I wonnemi oblała balsamy;

Świat snem – snom ziemia łożem -
Ze snu – powstać nie możem,
Ale z łoża do Boga wołamy.

Brak podobnych wierszy.

Zostaw komentarz

Google
Sieć www.dobrze.pisz.pl