Zabite drzewo

Autor: Staff

Z ciemnych mojego lasu drzew jedno najcichsze
Ukochałem, najbardziej smutne i najwiotsze:
Brzozę, co nie szumiała w najszaleńczym wichrze,
Zawsze niema, choć wiatru wiew się o nią otrze.

Wszystkich innych drzew znałem najlżejsze poszumy,
Tylko to jedno tajni swej mi nie otwarło…
Próżno je ma tęsknota wśród bladej zadumy
Oplata, by w nim duszę ożywić zamarłą.

Nie wiał wicher, któremu obudzić je dano…
I gniew wstał we mnie… Dłońmi chwyciłem włos brzozy
I targnąłem, by wydrzeć choć skargę, jęk grozy…

Milczała… Mocą dziką, szaleństwem wezbraną
Połamałem ją… Leży zabita mą dłonią…
Nie wyszumiała tajni swej… A wichry gonią…

Zerknij też na te wiersze:

  1. Duma Lukierdy czyli Luidgardy
  2. Czytelnicy
  3. Tak mi, Boże, dopomóż
  4. Pudełko zwane wyobraźnią
  5. Cokolwiek będzie, cokolwiek się stanie…

Zostaw komentarz

Google
Sieć www.dobrze.pisz.pl